SPÓŁKA I PRAWO


Dodaj komentarz

Podwyższenie kapitału zakładowego bez zmiany umowy spółki – koniec dyskusji…. czyżby ?

Tomasz Szarek Radca Prawny / Redaktor naczelny

Tomasz Szarek Radca Prawny / Redaktor naczelny

Temat podwyższania kapitału zakładowego bez zmiany umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością był przedmiotem wielu wpisów na Spółka i prawo.pl. Istota problemu została opisana w pierwszym wpisie na ten temat. Kolejne wpisy były już tylko wynikiem zmian w orzecznictwie Sądu Najwyższego, bądź to zakładającego możliwość dokonania podwyższenia kapitału zakładowego bez zmiany umowy spółki wyłącznie w przypadku objęcia nowych udziałów przez dotychczasowych wspólników, bądź też dopuszczającego możliwość objęcia nowych udziałów także przez nowego wspólnika (często inwestora dofinansowującego spółkę). Ta druga interpretacja była popierana aspektami natury praktycznej – w szczególności ułatwieniem możliwości dofinansowania spółki z zewnątrz. Znajdowała ona także poparcie w praktyce orzeczniczej większości sądów rejestrowych.

Ostatecznie w styczniu tego roku Sąd Najwyższy zajął dość stanowcze stanowisko w tej sprawie.

Czytaj dalej


Dodaj komentarz

S24 – czyli dlaczego musisz zmienić umowę spółki zakładanej przez internet?

Jakiś czas temu wspominałem o nowej regulacji umożliwiającej zakładanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością w 24 godziny przez internet. Podziwiałem poziom zaufania ustawodawcy do przedsiębiorców (to akurat pozytywna cecha). Sama regulacja spotkała się z krytyką w mediach. Ale dziś nie o tym.
Tym, którzy zdecydują się zawrzeć umowę spółki przez internet chciałbym bowiem wskazać co powinni w niej niezwłocznie zmienić.

Czytaj dalej


1 komentarz

Spółka S-24 – wyraz zaufania Państwa do przedsiębiorcy, czy pole do nadużyć…

Jeden z grudniowych wpisów na blogu Błażeja Sarzalskiego zwrócił moją uwagę na fakt, iż Ministerstwo Sprawiedliwości udostępniło już projekty rozporządzeń w sprawie spółki S-24 (spółki z o.o. rejestrowanej przez internet). Zgodnie z informacją umieszczoną na stronie Ministerstwa projekty nie stanowiły wersji ostatecznych, aczkolwiek na pewno były źródłem informacji co do rozwiązań, które będą miały zastosowanie do S-24.

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji dostępne są już ostateczne wersje poszczególnych aktów wykonawczych do ustawy o S-24 podpisane przez nowego ministra. W związku z medialną burzą odnośnie tych regulacji, poniżej zamieszczam linki do poszczególnych aktów.

Czytaj dalej


Dodaj komentarz

Polecenia dla zarządu

Witam,

od jakiegoś czasu zajmuję się na blogu problematyką wydawania zarządowi spółki z o.o. wiążących poleceń przez zgromadzenie wspólników. Wpisem odwołującym się do uzasadnienia ustawy z dnia 12 grudnia 2003 roku wyjaśniłem, iż pomimo kontrowersji, nie jest to omyłka ustawodawcy, lecz jego świadome działanie. Regulacja dopuszczająca możliwość wydawania poleceń przez zgromadzenie wspólników odwołuje się bowiem do odmiennej istoty każdej z dwóch spółek kapitałowych. Spółka akcyjna jest przedstawiana, jako „spółka w pełni kapitałowa”, podczas gdy spółka z ograniczoną odpowiedzialnością ma nadal silne cechy spółki osobowej. W efekcie, o ile w spółce akcyjnej wydawanie przez walne zgromadzenie poleceń zarządowi jest uznawane za niedopuszczalne, o tyle w spółce z o.o., jako „nie w pełni kapitałowej” pozostawać powinno w zgodzie z jej istotą.

Czy słusznie? Taki pogląd jest krytykowany. Chętnie poznam wasze zdanie na ten temat. Zachęcam do dyskusji.

Pozdrawiam


6 komentarzy

Przekształcenie w spółkę – wady i zalety

Witam,

ostatnio wpisem na blogu zajmowałem się nowościami w kodeksie spółek handlowych, dodanymi ustawą ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. W związku z komentarzami na jego gruncie, dziś chciałbym powrócić to tej regulacji i zwrócić waszą uwagę na konkretne cechy tej formuły, które na pewno mogą okazać się przydatne.

Zgodnie z powyższymi zmianami przekształcany przedsiębiorca staje się wspólnikiem / akcjonariuszem nowej spółki kapitałowej. Przedsiębiorca nie ma zatem obowiązku wchodzić w skład zarządu spółki. Wydaje się to atrakcyjnym rozwiązaniem z punktu widzenia zasad odpowiedzialności członków zarządu, jak i sposobu zarządzania spółką w przyszłości. Zarząd może być bowiem powierzony osobie trzeciej, mającej stosowne doświadczenie.

Moim zdaniem najważniejszą regulacją jest jednak zapis, zgodnie z którym spółce przekształconej przysługują wszelkie prawa i obowiązki przedsiębiorcy przekształcanego. Do tej pory przedsiębiorca, który chciał zmienić formę swojej działalności na spółkę kapitałową, musiał sięgać do rozwiązania w postaci wnoszenia swojego przedsiębiorstwa do spółki w postaci aportu. Operacja ta była skomplikowana i ryzykowna. Brak sukcesji zobowiązań wynikających z umów zawieranych przez przedsiębiorcę na spółkę, do której wnosił on aport, stanowić mógł często okoliczność uniemożliwiającą transfer przedsiębiorstwa, lub czyniącą go nieopłacalnym. W szczególności dotyczyć to mogło przedsiębiorstw opierających swoją działalność na określonych kontraktach. Musimy bowiem pamiętać, iż w przypadku wniesienia przedsiębiorstwa w drodze aportu do spółki, nie dochodziło do przejścia na spółkę jego zobowiązań związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa. W efekcie zachodziła konieczność zawierania odrębnych umów, przenoszących na spółkę obowiązki z umów zawartych wcześniej przez samego przedsiębiorcę. Zawarcie takich umów zależało jednak od woli ich stron. W praktyce zdarzały się zatem wypadki, w których np. przedsiębiorca będący najemcą lokalu,  na którym opierała się cała renoma jego działalności (np. restauracja, punkt usługowy), nie mógł uzyskać zgody wynajmującego na przeniesienie zobowiązań z zawartej umowy najmu na spółkę, co paraliżowało cały proces transferu przedsiębiorstwa.

Co daje nowa regulacja? Spółce przekształconej przysługują wszelkie prawa i obowiązki przedsiębiorcy przekształcanego. W efekcie spółka ta staje się stroną wszelkich umów zawartych przez przedsiębiorcę z mocy prawa.

Czy jest to ryzykowne?

Czy nie jest to furtka dla przedsiębiorcy do ucieczki od zobowiązań związanych z prowadzoną działalnością?

Wskutek przekształcenia przedsiębiorca może rozpocząć prowadzenie działalności w postaci spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, co przy jednoczesnym braku obowiązku objęcia funkcji członka zarządu ograniczy jego odpowiedzialność. Remedium ma być w tym wypadku regulacja, zgodnie z którą przedsiębiorca odpowiada solidarnie ze spółką przekształconą za zobowiązania związane z prowadzoną działalnością gospodarczą powstałe przed dniem przekształcenia, przez okres trzech lat, licząc od dnia przekształcenia.

Z jednej strony mamy gwarancję, że przedsiębiorca nie ograniczy swojej odpowiedzialności poprzez ucieczkę w spółkę kapitałową, z drugiej jednak strony gwarancja ta podlega ograniczeniu czasowemu. Czy trzy lata to odpowiedni termin? Odpowiada co prawda terminom przedawnienia roszczeń związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą. Jest jednak zdecydowanie krótszy od ogólnego terminu przedawnienia, który wynosi lat 10. Czyżby zatem jednak furtka…

Zachęcam do dyskusji i wyrażania swojego zdania.

Pozdrawiam


19 komentarzy

Przekształcenie „działalności” w spółkę

Ostatnim wpisem na blogu zwróciłem Waszą uwagę na regulację ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, która obowiązuje od dnia 1 lipca 2011 roku. Szczególnie ciekawy jej fragment dotyczy zmian w kodeksie spółek handlowych dotyczących możliwości przekształcenia przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną formy prowadzonej działalności w jednoosobową spółkę kapitałową. Ustawa wprowadza do kodeksu spółek handlowych całkowicie nowy rozdział 6 w dziale III tytułu IV. W przypadku zastosowania tej procedury przedsiębiorca przekształcany staje się spółką przekształconą z chwilą wpisu spółki do rejestru (musi być to spółka kapitałowa: spółka z o.o. lub akcyjna). Jest to dość trudne sformułowanie, gdyż de facto osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą staje się z dniem przekształcenia jedynym wspólnikiem albo akcjonariuszem spółki przekształconej. Dzień przekształcenia prowadzi do jednoczesnego wykreślenia przekształcanego przedsiębiorcy z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Do przekształcenia przedsiębiorcy stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące powstania spółki przekształconej. Sama procedura przekształcenia jest podobna do pozostałych typów przekształceń. Konieczne jest sporządzenie planu przekształcenia, podlegającego badaniu przez biegłego rewidenta. Plan taki powinien zostać sporządzony w formie aktu notarialnego i zawierać co najmniej ustalenie wartości bilansowej majątku przedsiębiorcy przekształcanego na określony dzień w miesiącu poprzedzającym jego sporządzenie. Do samego przekształcenia niezbędne jest także notarialne oświadczenie przedsiębiorcy o przekształceniu. Jak widać procedura nie jest ani prosta, ani tania, ani szybka. Przedsiębiorca musi załączyć do planu wycenę składników majątku, jak i sprawozdanie finansowe, co wiązać się będzie z dodatkowymi kosztami. Część czynności wykonywanych w toku przekształcenia wymagać będzie udziału notariusza (plan połączenia, oświadczenie o przekształceniu). Ponadto, plan połączenia będzie badany przez biegłego rewidenta wyznaczanego przez sąd rejestrowy, pod względem poprawności i rzetelności. Biegły może mieć na to nawet 2 miesiące, a koszty badania obciążają przedsiębiorcę.

Nie ulega jednak wątpliwości, iż jest to rozwiązanie o wiele lepsze, niż wnoszenie przedsiębiorstwa do spółki w formie aportu. Do tego bowiem sprowadzało się przed dniem 1 lipca 2011 przekształcenie przedsiębiorcy jednoosobowego w spółkę.

Do wad i zalet nowej regulacji na pewno wrócę w kolejnych wpisach na blogu. Już teraz zachęcam jednak do dyskusji i komentowania.

Pozdrawiam


1 komentarz

Podwyższenie kapitału zakładowego – czyżby nowy kierunek?

Witam,

Po krótkiej przerwie znowu wracam do tematu podwyższenia kapitału zakładowego spółki z o.o. bez zmiany umowy spółki. Dlaczego? Przekonał mnie do tego sam Sąd Najwyższy.

Przypomnijmy.

Pierwszym wpisem na blogu w tym temacie opisałem procedurę podwyższania kapitału zakładowego bez zmiany umowy spółki. Wskazałem jednak na treść dwóch orzeczeń Sądu Najwyższego dotykających tej tematyki. Pierwsze to uchwała z dnia 15 grudnia 2006 roku (III CZP 132/06), w której Sąd Najwyższy wskazał, iż podwyższenie kapitału zakładowego na podstawie dotychczasowych postanowień umowy spółki może, zgodnie z art. art. 257 § 3 w związku z 260 § 2 k.s.h., polegać wyłącznie na utworzeniu nowych udziałów, które mogą przypaść jedynie dotychczasowym wspólnikom i tylko w stosunku do ich dotychczasowych udziałów.  Wyrokiem z 25 lutego 2010 roku (I CSK 384/09),  skład orzekający Sądu Najwyższego ponownie podzielił pogląd wyrażony w powołanej powyżej uchwale z 2006 roku. Jak wskazał, „jeżeli umowa spółki przewiduje podwyższenie kapitału zakładowego spółki z o.o. na mocy dotychczasowych postanowień tej umowy, to objęcie nowych udziałów w podwyższonym kapitale dotyczy tylko dotychczasowych wspólników, proporcjonalnie do posiadanych przez nich udziałów, których jeśli nie obejmą, to podwyższenie kapitału zakładowego nie dochodzi do skutku.”

Na gruncie tych wpisów zarówno na blogu, jak i na forum Goldenline rozgorzała dyskusja odnośnie zasadności stanowiska Sądu, oraz racji przemawiających zarówno za, jak i przeciwko. Wszyscy krytykowaliśmy taki pogląd, wskazując jednocześnie na ryzyko dokapitalizowania spółki przez zewnętrznego wspólnika w trybie podwyższenia kapitału bez zmiany umowy spółki, związane z uznaniem takiego podwyższenia za wadliwe, zwłaszcza na gruncie powołanych powyżej orzeczeń.

Na tym gruncie chciałbym zwrócić waszą uwagę na bardzo ciekawy wyrok, który zapadł niespełna w trzy miesiące po ostatnim z powołanych powyżej. Wyrokiem z dnia 14 maja 2010 roku (II CSK 505/09) Sąd Najwyższy uznał, iż „uchwałą zgromadzenia wspólników spółki z ograniczoną odpowiedzialnością niebędąca zmianą umowy spółki można wyłączyć prawo pierwszeństwa dotychczasowego wspólnika do objęcia udziałów w podwyższonym kapitale zakładowym, chyba że co innego wynika z umowy spółki”. Polecam lekturę uzasadnienia. Na potrzeby wpisu zacytuję najważniejsze moim zdaniem fragmenty. Czytaj dalej


1 komentarz

Upływ kadencji i wygaśnięcie mandatu

W ostatnim wpisie dotyczącym wygaśnięcia mandatów członków zarządu odwoływałem się do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 21 lipca 2010 roku (sygn. akt III CZP 23/10). Obiecałem wtedy wrócić do tematu po opublikowaniu uzasadnienia. Czynię to zgodnie z obietnicą, tym bardziej, iż po lekturze uzasadnienia uchwały chciałbym zwrócić waszą uwagę na dwie istotne kwestie natury praktycznej.

Pierwsza z nich wynikała już z samej sentencji. Sąd Najwyższy wyraźnie przyznał, że istnieje możliwość przyjęcia w umowie spółki, iż członkowie zarządu będą powoływani „na czas nieokreślony”. Regulacja taka przyniesie zamierzony skutek – a zatem wyeliminuje ryzyko wygaśnięcia mandatów członków zarządu wskutek uprzedniego upływu ich kadencji. Na marginesie podkreślić należy, iż tylko wskazanie w umowie spółki, iż członkowie organu będą powoływani na czas nieokreślony, będzie skuteczne. Zawarcie zatem takiego zapisu w samej uchwale powołującej, przy jednoczesnym braku stosownej regulacji w umowie spółki skutkować będzie zastosowaniem regulacji przepisu 202 §1 KSH. W efekcie, mandat wygaśnie z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji. Więcej na ten temat pisałem w ostatnim wpisie.

Analiza uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego prowadzi mnie jednak do dalszego wniosku. Wniosku równie, o ile nie bardziej istotnego. Zwróćcie bowiem uwagę na stan faktyczny na podstawie którego orzekały sądy w tej sprawie. Dla tych z was, którym nie chce się czytać całego uzasadnienia – w skrócie. Członek zarządu został powołany uchwałą „na czas nieoznaczony”. Sama umowa spółki nie zawierała regulacji dotyczącej kadencyjności. Po ponad trzech latach od dnia powołania (w tym czasie odbyły się dwa zwyczajne zgromadzenia wspólników zatwierdzające sprawozdania finansowe), członek zarządu złożył oświadczenie o odwołaniu udzielonej prokury. Sąd nie uwzględnił go jednak wskazując, iż mandat jego już wygasł, a zatem nie był on upoważniony do złożenia takiego oświadczenia. Ostatecznie okazało się, iż w tym wypadku sąd miał rację. Mandat członka zarządu wygasł z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji. A zatem począwszy od tego dnia osoba ta nie mogła już skutecznie działać jako członek zarządu spółki. Rodzi to istotne konsekwencje, biorąc pod uwagę szereg czynności wykonywanych przez taką osobę już po dniu  wygaśnięcia jej mandatu, zawierane przez nią umowy, czy też, jak w naszym przypadku, udzielane i odwoływane prokury lub pełnomocnictwa. W przypadku niefortunnego określenia w umowie spółki minimalnej liczby członków zarządu (np. „od dwóch do czterech”, lub co gorsza „dwóch członków”), wygaśnięcie mandatu członka zarządu może skutkować tzw. „kadłubowym zarządem”, a tym samym pozbawieniem spółki jej organu zarządzającego.

Dlaczego zwracam na to uwagę? Bo wiem, iż w praktyce bardzo dużo spółek nie kontroluje przebiegu kadencji członków swoich organów. Czasem ingeruje w to Sąd rejestrowy wzywając spółkę do przedłożenia uchwały o powołaniu nowych członków zarządu lub powołaniu dotychczasowych na kolejną kadencję. Nie jest to jednak reguła.  Ma to istotne znaczenie zwłaszcza, przy uwzględnieniu faktu, iż wiele umów spółek nie odwołuje się w ogóle do kwestii kadencji członków zarządu (otwierając tym samym drogę do wygaśnięcia mandatu członka zarządu po najbliższym zwyczajnym zgromadzeniu wspólników). Jak temu zapobiec? Po pierwsze, formułując postanowienia umowy spółki należy zawsze pamiętać o uregulowaniu kwestii kadencji członków organów. Po drugie, należy kontrolować przebieg kadencji i mandatów członków, po to aby w odpowiednim momencie powołać ich na kolejną kadencję.

W związku z zainteresowaniem tematem, kolejne wpisy na blogu poświęcę analizie zasad ustalania momentu upływu kadencji i wygaśnięcia mandatu, a następnie skutkom ich naruszenia, w tym tzw. „zarządowi kadłubowemu”.

Oczywiście jak zawsze zapraszam do komentowania i zadawania pytań. Uczyni to analizę tematu wygaśnięcia mandatów jeszcze  ciekawszą i przydatną praktycznie.

Pozdrawiam


6 komentarzy

Członek zarządu pełnomocnikiem

Kolejny wpis postanowiłem poświęcić dość istotnej kwestii, jaką są zasady reprezentacji spółki kapitałowej. W praktyce dość często spotykam się bowiem z problemem pojawiającym się w spółkach, w których przewidziano regułę reprezentacji dwuosobowej (np. dwóch członków zarządu łącznie, lub członek zarządu łącznie z prokurentem). W spółkach tych dojść może bowiem do sytuacji, w której jeden z członków zarządu nie jest dostępny w danym terminie celem złożenia swego podpisu (np. gdy członkowie zarządu często przebywają za granicą). Problem ten ma charakter istotny zwłaszcza w przypadku, gdy dla dokonania danej czynności niezbędne jest dochowanie konkretnego terminu, lub gdy termin jej dokonania został wcześniej uzgodniony pomiędzy stronami, a jego zmiana wiązałaby się z dodatkowymi utrudnieniami lub kosztami. Co zrobić w takiej sytuacji? Co do zasady wypada wtedy skorzystać z instytucji pełnomocnika, który zastąpi dwóch członków zarządu przy zawarciu danej umowy. Co jednak w sytuacji, gdy waga zawieranego kontraktu jest na tyle istotna, że umocowanie osoby trzeciej do jego zawarcia wiązałoby się z dodatkowym ryzykiem? Ponadto, czy zarząd musi zdecydować się na udzielenie umocowania osobie, która bardzo często nie brała wcześniej udziału w negocjacjach prowadzonych przez jego członków? Czytaj dalej


4 komentarze

Mandat członka organu – wygaśnięcie i ponowne powołanie

W większości spółek zwyczajne zgromadzenia wspólników mamy już za sobą. O skutkach upływu terminu do przeprowadzenia zgromadzenia wspólników już pisałem. Dziś chciałbym jednak zwrócić uwagę na kwestię pozostającą w ścisłym związku z faktem przeprowadzenia zwyczajnego zgromadzenia w spółce, a mianowicie na jego skutek w postaci wygaśnięcia mandatów członków organów spółki. Do podjęcia tego tematu skłoniło mnie ostatnie orzeczenie Sądu Najwyższego w tej materii. Z uwagi na uniwersalność tego problemu w odniesieniu do organu spółki, jakim jest jej zarząd, w niniejszym wpisie odwoływał się będę do tego właśnie organu.

Jak wiemy, jeżeli umowa spółki nie stanowi inaczej, mandat członka zarządu wygasa z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji członka zarządu. Jeżeli zaś członek zarządu został powołany na okres dłuższy niż rok, mandat członka zarządu wygasa z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za ostatni pełni rok obrotowy pełnienia funkcji członka zarządu.

Z praktycznego punktu widzenia – jeżeli umowa spółki wskazuje, iż kadencja członków zarządu wynosi np. 4 lata, to kadencja ta zakończy się (co do zasady, ponieważ członek organu może zostać wcześniej odwołany, lub zrezygnować) po upływie 4 lat od dnia powołania. W takim wypadku mandat członka zarządu wygaśnie z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe przypadającego po dniu zakończenia kadencji. Jeżeli zaś umowa spółki nie wskazuje okresu kadencji, na jaką powoływani są członkowie zarządu, ich mandaty wygasną z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji. Oznacza to w praktyce, że jeżeli umowa spółki nie wskazuje kadencji na jaką powoływani są członkowie zarządu, konieczne stanie się powoływanie ich praktycznie co roku. Powyższe proste wyjaśnienie nie stanowi jednak reguły. W każdej bowiem sytuacji istotne znaczenie będą miały konkretne okoliczności danego przypadku.

Wspominany powyżej skutek w postaci konieczności corocznego „odnowienia” powołania członka organu prowadzi często do prób modyfikacji zasad powołania członków zarządu w drodze uchwały zgromadzenia wspólników. O ile bowiem umowa spółki nie wskazuje okresu, na jaki powoływani są członkowie zarządu, wspólnicy często chcą to zmienić samą uchwałą i powołują danego członka do pełnienia funkcji na czas nieokreślony. Czy w takim wypadku uchwała wspólników będzie mogła skutecznie określić kadencję członka zarządu, pomimo iż umowa spółki tego nie czyni? W tej kwestii wypowiedział się ostatnio Sąd Najwyższy. W uchwale z dnia 21 lipca 2010 roku (sygn. akt III CZP 23/10) Sąd Najwyższy  wskazał, iż jeżeli umowa spółki nie stanowi inaczej, mandat członka zarządu wygasa w terminie przewidzianym w art. 202 § 1 KSH także wtedy, gdy według uchwały wspólników powołanie nastąpiło na czas nieokreślony. Uchwała ta zapadła niedawno i na razie jej uzasadnienie nie jest jeszcze dostępne, aczkolwiek z treści samej sentencji wynika, iż w przypadku gdy uchwałą wspólników powołującą członka zarządu do pełnienia funkcji chcemy powołać go na czas nieokreślony (chcąc uniknąć konieczności corocznego powoływania), podczas gdy sama umowa spółki tego nie czyni, do osoby tej zastosowanie znajdzie regulacja art. 202 §1 KSH. W efekcie, jej mandat wygaśnie z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji.

Do tematu wrócę na pewno, kiedy dostępne stanie się pełne uzasadnienie ww. uchwały Sądu Najwyższego.


4 komentarze

Jeszcze o podwyższeniu kapitału bez zmiany umowy spółki

Mój ostatni wpis na blogu dotyczący podwyższenia kapitału zakładowego bez zmiany umowy spółki wywołał ciekawą dyskusję zarówno w ramach komentarzy, jak i na łamach jednej z grup dyskusyjnych portalu goldenline.pl.

W komentarzu do mojego wpisu Pan Piotr Stanek napisał:

„(…) czy w takim razie uchwała o podwyższeniu kapitału sp. z o.o. podjęta w trybie nieformalnym tj. bez zmiany umowy spółki, która określa sposób przydziału nowych udziałów w ten sposób, że niektórzy wspólnicy dostaną nowe udziały za jednomyślna zgodą jest nieważna i sąd rejestrowy (dalej krs) nie dokona wpisu? (…) Jakie będą konsekwencje gdy krs odmówi (…)wpisu?”

Z uwagi na to, iż komentarz dotknął ciekawych aspektów praktycznych związanych z podwyższeniem kapitału postanowiłem poświęcić kolejny wpis przybliżeniu tych kwestii.

Jak wskazałem w poprzednim wpisie na temat podwyższenia kapitału zakładowego, zgodnie treścią powołanego w nim orzeczenia Sądu Najwyższego objęcie nowych udziałów w kapitale zakładowym podwyższonym na podstawie dotychczasowych postanowień umowy spółki dotyczy tylko dotychczasowych wspólników, proporcjonalnie do posiadanych przez nich udziałów, których jeśli nie obejmą, to podwyższenie kapitału zakładowego nie dochodzi do skutku.

Na gruncie powyższego będzie można się także pokusić o stwierdzenie, iż uchwała o podwyższeniu kapitału zakładowego podjęta w trybie art. 257 §3 KSH, aczkolwiek przyznająca nowe udziały niektórym tylko wspólnikom, lub osobom spoza ich grona (a zatem niezgodnie z regulacją art. 260§2 KSH, do której to odsyła art. 257 §3 KSH) będzie sprzeczna z przepisami ustawy (w tym wypadku art. 257§3 w zw. z art. 260 §2 KSH), co stanowić będzie przesłankę do wytoczenia przeciwko spółce powództwa o stwierdzenie nieważności uchwały (zgodnie z art. 252 §1 KSH).

Bez względu jednak na fakt zaskarżenia takowej uchwały w trybie art. 252 §1 KSH należy wskazać, iż sąd rejestrowy będzie analizował jej treść pod kątem zgodności z przepisami prawa. Pamiętajmy bowiem o regulacji art. 23 ust. 1 ustawy o KRS, zgodnie z którym sąd rejestrowy bada, czy dołączone do wniosku dokumenty są zgodne pod względem formy i treści z przepisami prawa. W efekcie, w przypadku stwierdzenia przez sąd, iż uchwała została podjęta z naruszeniem przepisów prawa możemy spodziewać się odmowy wpisu podwyższenia do rejestru.

Jakie będą tego konsekwencje?

Odmowa wpisu podwyższenia kapitału zakładowego do rejestru uczyni je bezskutecznym. Należy bowiem pamiętać o treści art. 262 §4 KSH, zgodnie z którym podwyższenie kapitału jest skuteczne z chwilą wpisu do rejestru. Odmowa wpisu skutecznie uniemożliwi zatem przeprowadzenie podwyższenia.

Co nam wtedy pozostaje?

Moim zdaniem uchylenie poprzedniej uchwały, oraz podjęcie kolejnej, tym razem w trybie zmiany umowy spółki, dzięki czemu będziemy mogli skutecznie zmienić strukturę udziałową w spółce, lub „przyjąć” nowego wspólnika.

Pozdrawiam


10 komentarzy

Podwyższenie kapitału bez zmiany umowy spółki

Problematyka podwyższenia kapitału zakładowego spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie rodzi na pierwszy rzut oka zasadniczych problemów. Co do zasady mamy dwa sposoby podwyższenia: poprzez utworzenie nowych udziałów, albo poprzez zwiększenie wartości nominalnej udziałów dotychczas istniejących. Z drugiej strony, patrząc na tryb w jakim dokonujemy podwyższenia, KSH przewiduje: 1) podwyższenie standardowe – skutkujące zmianą umowy spółki (uchwała protokołowana jest wtedy przez notariusza, 2) podwyższenie uproszczone – nie skutkujące zmianą umowy spółki (w takim wypadku w samej umowie muszą być określone ramy takiego podwyższenia – maksymalna wysokość, do której kapitał może być podwyższany w tym trybie, oraz okres czasu, w jakim do takiego podwyższenia może dojść), 3) podwyższenie kapitału ze środków spółki (tzw. „podwyższenie papierowe”).

O każdym z nich można wiele pisać, ale dziś chciałbym skupić się na tzw. podwyższeniu uproszczonym. Zgodnie z regulacją KSH umowa spółki może przewidzieć możliwość dokonania podwyższenia kapitału zakładowego, które nie będzie pociągało za sobą zmiany umowy spółki. Jak już wyżej wskazałem, w takim wypadku warunkiem jest, aby umowa spółki wskazywała: maksymalną wysokość, do której kapitał może być podwyższony w tym trybie (w praktyce sprowadza się to do wskazania w umowie spółki kwot w milionach złotych), oraz maksymalną datę, do której podwyższenie takie może być przeprowadzone (w tym wypadku wspólnicy wskazują w umowie spółki daty w miarę odległe od daty zawiązywania spółki, np. o kilkanaście lat). Co daje nam wprowadzenie w umowie spółki możliwości tzw. podwyższenia uproszczonego? Co do zasady pozwala uniknąć dodatkowych kosztów związanych z koniecznością udziału w zgromadzeniu wspólników podejmującym uchwałę o podwyższeniu kapitału notariusza (często przekłada się to nie tylko na koszty, ale także na czas, gdyż de facto zgromadzenie protokołowane w zwykłej formie pisemnej można odbyć „od ręki”). Co więcej, z uproszczonym trybem wiąże się także dodatkowe ułatwienie w postaci zastrzeżenia jedynie formy pisemnej dla oświadczeń wspólników o objęciu nowych udziałów w kapitale zakładowym (w przypadku podwyższenia standardowego oświadczenie to wymaga zachowania formy aktu notarialnego). Można byłoby uznać, iż opisane powyżej rozwiązanie ma same zalety.

Nie jest tak jednak do końca. Regulacja KSH dotycząca podwyższenia uproszczonego zawiera bowiem odwołanie do art. 260 §2 KSH (dotyczącego tzw. „podwyższenia papierowego”), zgodnie z którym, nowe udziały w podwyższonym kapitale zakładowym przysługują wspólnikom w stosunku do ich dotychczasowych udziałów. Co to oznacza w praktyce? Bardzo dużo. Jeżeli bowiem decydujemy się na dokonanie podwyższenia uproszczonego, na gruncie powyższej regulacji, musimy rozdzielić nowe udziały pomiędzy dotychczasowych wspólników. Tylko oni zatem mogą nowe udziały objąć i pokryć wkładem. Nie ma zatem możliwości, przy wykorzystaniu podwyższenia uproszczonego, dokonania zmiany struktury udziałowej w spółce (poprzez przyznanie nowych udziałów np. jednemu wspólnikowi), a tym bardziej wprowadzenia do spółki nowego wspólnika (co jest bardzo częste w przypadku pozyskiwania przez spółkę nowego inwestora). Na gruncie tej interpretacji pojawił się szereg głosów krytycznych. Co do zasady, osobiście z nimi zgadzałem. Reguły zastosowania podwyższenia uproszczonego powinny bowiem pozostać w gestii wspólników, którzy korzystając z tej procedury będą mogli, czy to w samej umowie spółki, czy też już w uchwale o podwyższeniu kapitału, określić zasady przydziału utworzonych udziałów. Swego czasu dyskusje w tym zakresie uciął jednak Sąd Najwyższy uchwałą z dnia 15 grudnia 2006 roku (III CZP 132/06), w której wskazał, iż podwyższenie kapitału zakładowego na podstawie dotychczasowych postanowień umowy spółki może, zgodnie z art. art. 257 § 3 w związku z 260 § 2 k.s.h., polegać wyłącznie na utworzeniu nowych udziałów, które mogą przypaść jedynie dotychczasowym wspólnikom i tylko w stosunku do ich dotychczasowych udziałów. Jak już powiedziałem, ze stanowiskiem tym można się zgodzić lub nie, ostatecznie jednak trzeba pamiętać, iż podwyższenie kapitału wymagać będzie dla swej skuteczności rejestracji w rejestrze przedsiębiorców (a zatem zastosowane przez nas rozwiązanie i jego zgodność z przepisami prawa podlegać będą ocenie Sądu rejestrowego). O ile jednak na fali krytyki powołanej powyżej uchwały Sądu Najwyższego byłem skłonny podejmować próby forsowania mojego poglądu (podzielanego przez wielu autorów i komentatorów) przed Sądami rejestrowymi, o tyle obecnie Sąd Najwyższy kolejny raz mi to utrudnił, o ile nie umożliwił. Zgodnie bowiem z nowym wyrokiem z 25 lutego 2010 roku (I CSK 384/09),  który analizowałem zajmując się z koleżanką z kancelarii bieżącym projektem, skład orzekający Sądu Najwyższego ponownie podzielił pogląd wyrażony w powołanej powyżej uchwale z 2006 roku. Jak wskazał bowiem Sąd Najwyższy, jeżeli umowa spółki przewiduje podwyższenie kapitału zakładowego spółki z o.o. na mocy dotychczasowych postanowień tej umowy, to objęcie nowych udziałów w podwyższonym kapitale dotyczy tylko dotychczasowych wspólników, proporcjonalnie do posiadanych przez nich udziałów, których jeśli nie obejmą, to podwyższenie kapitału zakładowego nie dochodzi do skutku.

Jakie będą konsekwencje powołanych orzeczeń dla praktyki?

Jeżeli będziemy chcieli zmienić strukturę udziałową w spółce lub dofinansować ją wprowadzając nowego inwestora, dokonując tego w drodze podwyższenia kapitału musimy skorzystać z procedury standardowej wiążącej się ze zmianą umowy spółki.

Pozdrawiam